Tak szczerze mówiąc to nie wiem od czego zacząć. Dzisiaj jest zakończenie roku szkolnego. Teraz jestem w trakcie szykowania się. I stanęłam właśnie przed największym dylematem kobiety: Co ubrać? Oczywiście, że mogłam naszykować sobie ubrania wczoraj, ale ja wiem, że jak bym to zrobiła to i tak bym dzisiaj tego nie ubrała. Krótko mówiąc ROZMYŚLIŁABYM SIĘ. Po głębszych rozmyśleniach zakładam białą koszule i czarną, rozkloszowaną spódnicę do tego jeszcze tylko czarne szpilki i gotowe. Włosy zostawiam rozpuszczone i lekko pofalowane prostownicą. Makijaż mam taki jak na co dzień, czyli puder, tusz do rzęs i oczywiście błyszczyk. Do czarnej, małej torebki wkładam jeszcze tylko telefon i chusteczki higieniczne. Jestem gotowa, żeby zakończyć mój przed ostatni rok szkolny, tak dobrze czytacie MÓJ PRZED OSTATNI ROK. Już tłumacze dlaczego, otóż "przeskoczyłam" o dwie klasy do przodu. (...) Jesteśmy w drodze do szkoły (czyt. Ja, Remek i Trina).
Idziemy pieszo, bo jest piękna pogoda, a szkoła jest niedaleko. Po dotarciu po szkołę każdy z nas kieruję się w swoim kierunku.
Cześć laski!-Przywitałam się z moimi zamyślonymi przyjaciółkami. -
Aaaaa! Przestraszyłaś nas! - Wszystkie odpowiedziały takim głośniejszym szeptem.
- Dlaczego szepczecie? - Zapytałam, a każda z dziewczyn spojrzała na Jade. -
Bo jest coś co muszę ci powiedzieć .., bo ten .. yy. - Jąkała się. -
Wykrztusisz to wreszcie - Pośpieszałam ją -
No bo ja .. jestem w ciąży-Odpowiedziała -
Czekaj, co jesteś?? Bo się chyba przesłyszałam-
W ciąży jestem.-
Z Awan'em ??- Zapytałam -
Nie kurde z listonoszem, wiesz. No jasne, że z nim. - Byłam w kompletnym szoku. Nie wiedziałam co powiedzieć. Po kilku minutach stania jak kołek "rzuciłam" się na nią i zaczęłam jej gratulować. W tym czasie zadzwonił dzwonek, co oznaczało, że musimy iść na plac za szkołę wysłuchać nudnego przemówienia dyrektora. (...). Wróciliśmy już do domu, a ja zaczęłam się pakować, bo już jutro jadę do mojego brata i jego przyjaciół do Meksyku. Powiem wam, że to są światowej sławy koszykarze, którzy mieszkają w jednym domu. To znaczy połowa z nich, a w tym mój starszy o dwa lata brat Maciej i kapitan drużyny Leon. Wszystkich z drużyny mam w znajomych na Facebooku. Mówię wam są mega przystojni, a szczególnie Leon, nie żeby coś tak tylko mówię, żebyście wiedzieli. Spakowałam już dwie walizki i na tym chyba skończę, bo jak rozmawiałam z bratem przez telefon to obiecał, że pozwiedzamy największe galerie jakie są w pobliżu jego miejsca zamieszkania. A wiem, że jest ich w ch*j dużo. Po spakowaniu się poszłam wziąść długą kąpiel i poszłam spać.
Następny dzień 9:05
To już dziś! Powtarzałam sobie cały czas odkąd otworzyłam oczy. Samolot mam na 10:30, więc idę zjeść szybko śniadanie, które zrobiła mama, a później tylko biegiem na górę wziąść szybki prysznic, umalować się, ubrać i uczesać. Włosy tylko
 |
| Strój Tori <3 |
|
rozczesuje. Sprawdzam jeszcze, czy wszystko mam i kieruję się w stronę samochodu, w którym jest tata, który ma mnie zawieść. Po dotarciu na lotnisko żegnam się z tatą buziakiem w policzek i kieruje się w stronę wyjścia, do którego wzywają. (...) Jestem już w samolocie. Siedzę koło jakiego biznesmena, który jest tak zapatrzony w monitor laptopa, że nie zwraca uwagi na nic innego. A za mną siedzi jakiś chłopak, na moje oko ma 8 lat, który cały czas kopie w mój fotel, aż w końcu nie wytrzymuje i się odwracam i mówię. -
Mógłbyś przestać kopać ten fotel?- Nie - Odpowiada, a ja zwracam się teraz do jego ojca, który zawzięcie czyta jakieś czasopismo. -
Czy mógłby pan uspokoić swojego syna ? - Ten na mnie spogląda i potakuje głową na tak -
Przestać kopać w fotel tej pani - Nie!- odpowiada syn, a jego ojciec zwraca się do mnie -
No sorry, próbowałem- Mówi i wraca do swojej lektury. (...) Teraz ten bachor żuje gumę tak głośno, że chyba w całym samolocie go słychać, ale na szczęście już nie kopie w mój fotel. Minęła już połowa lotu, przez który słuchałam tylko muzyki z telefonu.-
Ej mała. - Słyszę głos tego smarkacza za mną.-
Nie zła z ciebie laska - Mówi, a ja odpowiadam z lekkim zdziwieniem-
Dzięki? -
Wiesz jak starych nie będzie w domu to cię zaproszę.- Mówi, a ja go tylko słucham, bo nie mogę uwierzyć w to co słyszę-
Chcesz zobaczyć moje zabaweczki? - Nie no teraz to nie wiem, czy się śmiać czy płakać. Potakuje głową na nie, odwracam się, wkładam słuchawki do uszu i puszczam muzykę, po czym próbuje zasnąć, co w miarę szybko mi wychodzi.
Lotnisko - koniec lotu
Jestem już na lotnisku. Siedzę na tych nie wygodnych, plastikowych krzesłach i czekam na swojego brata, który jak na złość się spóźnia. Siedząc tak widzę jak pośpiech gubi człowieka. Tylu ludzi czekających na swój samolot, albo już biegnący do niego. Straszne.
Tori!-Odwracam się w stronę, z której właśnie usłyszałam swoje imię. Poszukuję tej osoby wzrokiem, aż spostrzegam Maćka, który idzie szybkim krokiem w moją stronę wymijając ludzi. Ja też wstaje i biegnę w kierunku brata. Rzucam mu się na szyję i mocno tulę.
Tęskniłam braciszku-Mówię nadal go tuląc, a raczej dusząc.-
Ja też tęskniłem siostruś.- Odpowiada, po czym dodaje-
Wypiękniałaś, ale nadal jesteś tym samym kurduplem co kiedyś. -
Hahaha bardzo śmieszne. Z tego śmiechu, aż się posikałam.- Mówię z sarkazmem -
Dobra chodźmy już do samochodu, bo chłopaki nie mogą się doczekać kiedy cię zobaczą- Uśmiecha się w moją stronę. -
To na co jeszcze czekamy, bierz walizki i w drogę - Mówię, po czym idę w kierunku wyjścia z lotniska. Słyszę jeszcze tylko jęknięcia Maćka niosącego moje walizki. (...) Jesteśmy już pod domem. Bardzo się stresuje, w końcu tyle lat
minęło od naszego ostatniego spotkania.-
Gotowa?-Pyta brat.-
Nie-Odpowiadam -
To super!-
Chłopak otwiera drzwi i przepuszcza mnie
przodem.-
Chłopaki już jesteśmy!- Krzyczy
bardzo głośno. Później słyszę tylko schodzenie po schodach. Widzę dobrze zbudowanego mężczyznę. Po chwili poznaje Leona. Stoję w osłupieniu, patrzę na niego i nie mogę się ruszyć, zaniemówiłam. Na żywo jest jeszcze bardziej przystojniejszy, niż na zdjęciach. Po chwili czuję szturchnięcie w ramię -
No biegnij do niego- Szepcze w moją stronę brat, a ja mało myśląc biegnę w stronę Blanco. Dosłownie rzucam się w jego ramiona, czuje jego mięśnie przez koszulkę i te jego boskie perfumy, które pamiętam jeszcze jak byłam mała. Nie zmienił ich.
Cześć malutka-Powiedział tym swoim anielskim głosem, Czy ja się zakochałam? Nie, na pewno nie-
Cześć duży-Odpowiadam słodko się do niego uśmiechając, ciągle trwaliśmy w uścisku.-
Wypiękniałaś-Mówi, a ja się rumienie i jeszcze bardziej się w niego wtulam.-
A gdzie reszta?-Wtrąca się mój brat, a Leon nadal mnie trzymając w swoich silnych ramionach odpowiada mu-
Jeszcze nie wrócili z zakupów, mieli być przed przyjazdem Tori, ale jak widać nie zdążyli.-
A ty księżniczko na pewno jesteś zmęczona i chcesz się położyć, co?-Tym razem zwraca się do mnie.-
Tylko troszkę, przespałam cały lot samolotem nie licząc rozmowy z tym małym bachorem i jego ojcem. Później ci opowiem. - Mówię mrucząc w jego klatkę piersiową.-
Siostra odklej się od niego, bo jeszcze zaczniesz się ślinić.- Mówi Maciek, po czym wysyłam w jego stronę groźne spojrzenie, a Leon tylko się śmieje.
-Skąd wiesz?-pytam.-
Remek -odpowiada, a ja mam w oczach tylko wściekłe ogniki. Nie wiem, czy oni sobie o wszystkim mówią, ale jeśli tak to mam ostro przerąbane. A śliniłam się tylko wtedy jak założyli mi aparat na zęby. Jeśli wcześniej nie wspomniałam to teraz mówię, że nosze aparat z różowymi diamencikami. Odrywam się od Leona, daję mu jeszcze tylko buziaka w policzek i idę na górę po dużych schodach. Jeszcze tylko się zatrzymałam i spytałam gdzie mam pokój, i po dokładnych instrukcjach ze strony brata kieruję się do pokoju gościnnego, który jest na prawdę duży (od aut. nie będę opisywać pomieszczeń. Wyobraźcie sobie sami jak waszym zdaniem ma wyglądać ten pokój). Chłopaki wnieśli moje walizki, ja je tylko szybko rozpakowałam, potem wzięłam szybki prysznic, bo na dłuższą kąpiel nie mam ochoty i kładę się do łóżka w którym szybko zasypiam.
******************************
Leon pov's
Naprawdę już mam dość tej głupiej lalki z toną makijażu na ryju.

Czy
ona nie może zrozumieć, że z nami koniec. Kiedy tylko ją widzę mam tak
wielką ochotę ją uderzyć, że to aż niewiarygodne, ale nie zrobię tego bo
nie podniósłbym ręki na dziewczynę. Nawet taką jak ona. Nie wiem, czy
ona jest tak brzydka, że nakłada sobie kilogramy kosmetyków na twarz? No
powiedzmy sobie szczerze, jak by była ładna to by tyle tego miała na
twarzy? Ja osobiści twierdzę, że nie. Chociaż już większość dziewczyn
wygląda tak jak ona, rzadkością jest spotkać naturalną piękność. Ale
dobra, obiecałem sobie, że dzisiaj o niej nie myślę. Dzisiejszego dnia
już chyba nic mi nie zepsuje. Dzisiaj przyjeżdża Tori! Tak, ta mała,
wstydliwa dziewczynka, którą tak uwielbiam. Widziałem ją na zdjęciach w
internecie i powiem wam nie zła laska, ale zobaczymy na żywo. Już nie mogę
się doczekać, naprawdę. Już jestem gotowy. Ubrałem się tylko w białą
bluzkę na długi rękaw i w granatowe spodnie, rurki oraz czarne conversy.
Nie chciałem wyjść przy niej na sztywniaka, dlatego tak na luzie.-
Chłopaki już jesteśmy!-Słyszę mi dobrze znany głos Maćka. No to raz
kozia śmierć. Ide.
Schodzę po schodach i widzę mojego przyjaciela
koło, którego stoi piękna szatynka z idealną figurą, bez powtarzam BEZ
tony makijażu na twarzy. Jedyne co widzę to tylko tusz na rzęsach, który
poskreśla te niebiańskie oczy i chyba błyszczyk na ustach. No
ideał kobiety. Stoję tak nie ruchomo i nie wiem kompletnie jak się mam
zachować. Patrzę na nich i widzę prawie nie widoczne szturchnięcie w
ramię przez mojego kumpla, a później tylko słowa
No biegnij do niego.
Po czym ta drobna ślicznotka biegnie w moją stronę i wtula się w mój
tors. Ale ona cudownie pachnie, tak słodko. Żeby nie wyjść na
głupka witam się z nią, mówiąc- Cześć malutka - Ale jestem głupi. Cześć
malutka. Weźmie mnie za jakiegoś barana. Moje przemyślenia przerwała ona
ze szczerym uśmiechem i odpowiada- Cześć duży- Nie myśląc długo mówię -
Wypiękniałaś - Na co ona się rumieni, a ja przyciskam ją jeszcze
bardziej do swojego torsu.-A gdzie
reszta?-Pyta się mój kumpel.-Jeszcze nie wrócili z zakupów, mieli być przed przyjazdem Tori, ale jak widać nie zdążyli.-A
ty księżniczko na pewno jesteś zmęczona i chcesz się położyć, co?-Pytam
się dziewczyny na co ona potakuje głową i odpowiada pomrukując-Tylko troszkę, przespałam cały lot samolotem nie licząc rozmowy z tym małym chłopczykiem i jego ojcem. Później ci opowiem.-Siostra odklej się od niego, bo jeszcze zaczniesz się ślinić
.-Wtrąca się Maciek na co zaczynam się śmiać- Tori patrzy na niego wściekłym wzrokiem i pyta- Skąd wiesz?
- Remek- Odpowiada
. Po czym
brunetka
odsuwa się ode mnie, całuje w policzek i idzie na górę po schodach.
Odprowadzam ją jeszcze wzrokiem, po czym mój wzrok kieruję się na
uśmiechniętego przyjaciela, który bacznie mi się przygląda.-Podoba ci
się- Twierdzi cały czas mi się przyglądając.-Kto?-Pytam głupio chociaż
wiem o kogo mu chodzi, ale wole grać na czas.- No jak to kto? Moja siostra baranie. Widzę jak na nią
patrzysz- Jak patrze? Nie rozumiem.-Prędzej czy później i tak będziecie
razem. Tylko zerwij z tą lumpeksiarą, która daje dupy każdemu.-Zwraca
się Maciek z jadem w głosie. Tak szczerze nawet nie przeszkadza mi to,
że tak ją nazwał. Odkąd pamiętam nigdy jej nie lubił, nawet nie próbował
udawać. Jak Stephie przychodziła do mnie to on się zawsze gdzieś
zmywał, a to musi wyjść bo się z kimś umówił, a to musi do mamy
zadzwonić, bo na pewno tęskni. To były jego typowe wymówki, ale nie
tylko jego, bo nasi kumple też tak zawsze robili. Na początku ich nie
rozumiałem, ale jak teraz o tym pomyślę to też bym tak robił na ich
miejscu. Nie wiem czy ona mnie zdradza, ale podejrzewam to. Ja jej chyba
jestem tylko potrzebny dla tego, że mam pieniądze i po nic więcej. Nie
raz chciała mnie zaciągnąć do łóżka co jej się nie udało. Ale przecież z nią zerwałem tylko ona nie potrafi tego zrozumieć. Po tym jak
ocknąłem się z tych moich głębokich rozmyśleń stwierdziłem, że mojego
kumpla już nie ma w salonie. Spoglądam na zegarek na lewej ręce i myślę,
że pora iść już spać. Zrobiłem tak jak pomyślałem.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Witam was w rozdziale pierwszym! Mam nadzieję, że nie zanudziłam was na śmierć i, że rozdział się podoba. Wiem, że szybko odbyło się spotkanie Leona i Tori, ale tak jakoś wyszło. Jeśli macie jakiś pomysł na dalszy ciąg tego opowiadania i chcieli byście, żeby się znalazł w kolejnych rozdziałach piszcie w komentarzach, a je żeli mi się spodoba to chętnie go użyje i zadedykuje rozdział.
Do zobaczenia w następnym rozdziale !!! ;***
Komentujcie jeśli rozdział wam się spodobał!